GDZIEKOLWIEK, BYLE Z TOBĄ

Jestem dość mocno zaciekawiona pewnym zjawiskiem, jakie zauważam wśród znajomych. Dokładnie chodzi o znajome mi małżeństwa. Piątek wieczór. Ona robi makijaż, wyciąga super sukienkę, robi fryzurę. On rezygnuje z siedzenia wieczorem w firmie, co jest mało normalne. Wszystko wygląda pięknie na pierwszy rzut oka. Małżeństwo potrzebuje czasu dla siebie. Działa to niestety tak, że potrzebują czasu dokładnie, dla siebie. Ona wyciąga telefon i umawia się z koleżankami, gdzie większość jest pannami, a on idzie z kumplami na piwo do baru. Ona woli zwierzać się koleżance ze swoich problemów, a on wiecznie na nią narzeka do kumpli.

Zapewne zarzucicie mi, że nie ma się czym martwić, bo każdy potrzebuje czasu dla siebie samego. Ja to rozumiem i jak najbardziej szanuje, ale małżeństwa, które ja znam, potrafią spędzać już coraz więcej czasu osobno, niż wspólnie.

heartsickness-428103_1920

Nie mają wspólnych zainteresować, filmów, które razem by oglądnęli, a ich rozmowy ograniczają się do:

‘”Jestem zmęczona! Okropny dzień w pracy! Kup chleb!

Dlaczego zwracam na to uwagę?

Nie ruszyłoby mnie może tak bardzo, gdyby nie fakt, że zostałam kilka razy zbojkotowana za to, że chciałam gdzieś wybrać się z mężem. Jesteśmy razem niedługo, bo trzy lata, ale nie czuje tego, o czym mówili znajomi przed naszym ślubem.

Będziesz miała go dość! Znudzicie się sobą! Teraz jest wam fajnie, bo jesteście narzeczeństwem, po ślubie tak nie będzie“.

Nic się nie spełniło. Mój mąż jest nie tylko partnerem życiowym. Jest on moim najlepszym przyjacielem, którego nie zastąpi nawet najlepsza koleżanka. Oboje lubimy spędzać czas razem. Wielokrotnie próbowałam przekonać mojego męża, aby poszedł z kolegami gdzieś, na przykład na piwo. Chciałam być taka nowoczesna jak moje koleżanki. Mój mąż stanął przede mną i charakterystycznie dla siebie stuknął się w głowę. Wytłumaczył mi, że wyjście na to piwo beze mnie nie będzie dla niego rozrywką, że lubi spędzać czas ze mną, że moja obecność wcale go nie nudzi.

divorce-619195_1920

Co jest też smutne? Większość moich znajomych nie uznaje takiego podejścia i w momencie, kiedy proponują mi spotkanie, sugerują, że mój mąż ma zostać w domu. A przepraszam bardzo, co on jest piesek? Nawet swoich psów nie lubię zostawiać samych, a co dopiero męża. Od czasu ślubu mój mąż jest moją drugą połówką, nieodłączną częścią mojego życia. Niestety, ale uważam, że proszenie o zostawienie mojego męża w domu, to obrażanie mojej osoby. Nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest to bardzo nie na miejscu. W przypadku imprez w stylu wesela, urodziny, studniówki zaprasza się z tzw. “osobą towarzyszącą“, nawet, jak osoby są tylko parą lu znajomymi. W przypadku małżonków robi się problemy, jakby chciało się zrobić zamach na związek dwóch ludzi po sakramencie. Bardziej modne stało się pokazywanie z koleżanką/kolegą, niż z małżonkiem. Z drugiej strony ma to podłoże personalne. Z natury takie stwierdzenia słyszymy od osób samotnych, albo w związkach, które można określić, jako “pozostawiające dużo do życzenia“. Kiedyś usłyszałam też od jednej znajomej tekst, który w ogóle uderzył mnie, jak mokrą szmatą po twarzy. Zdziwiło mnie to o tyle, że to kobieta dojrzała, inteligentna i z doświadczeniem życiowym. Spodziewałam się takiego podejścia po jakiejś młódce, ale nie pani z głową na karku.

“Do chłopa się nie przywiązuje. Zawsze można go zmienić. Najważniejsze są dzieci. A chłopa można mieć innego”

Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć, ponieważ moje widzenie małżeństwa absolutnie różniło się od tego, co owa pani powiedziała. Ja rozumiem, że w życiu dwojga ludzi może ułożyć się różnie i niestety rozstania się zdarzają, ale żeby od razu przekreślać szczęśliwość stałego związku i promować zmianę partnera, gdy nasz się nie sprawuje.

wedding-rings-998417_1920

Czy naprawdę jest się czego wstydzić?

Ślubowałam mężowi miłość, wierność i uczciwość małżeńską, aż do śmierci. Przecież to jest właśnie ten jedyny. To jest mężczyzna, na którego patrzyło się z utęsknieniem w dniu ślubu. Dlaczego wzięłyśmy ten ślub? Czy nie dlatego, że chciałyśmy być już na zawsze właśnie z tym mężczyzną? Przecież nikt nas do tego nie zmuszał. Wiedziałyśmy, co robimy. A jeszcze przed ślubem, w czasach narzeczeństwa, robiłyśmy wszystko, aby spędzić każdą wolną chwilę razem. Urywałyśmy się z zajęć na studiach, wagarowałyśmy, odkładałyśmy na bok notatki na kolokwium, bo wolałyśmy randki. Bezceremonialnie brałyśmy wtedy jeszcze naszego chłopaka pod rękę i prowadziłyśmy się po szkole, kampusie, aby wszystkie koleżanki widziały naszego przystojniaka. Byłyśmy wtedy takie szczęśliwe. Przynajmniej te, które naprawdę kochały swojego mężczyznę. Co się zmieniło? Co sprawiło, że teraz się unikamy? Co jest powodem tego, że się siebie wstydzimy? Małżeństwo, nie ważne czy ma staż dwu, lub trzyletni. Może mieć też dwadzieścia lat. Małżeństwo wymaga pielęgnacji, podrywania się, starania się o siebie. Tylko taka para jest w stanie nie znudzić się sobą, nie wstydzić się i cały czas chcieć swojego towarzystwa. Dodatkowym atrybutem jest wzajemny szacunek. Nigdy nie będzie dobrze między parą, lub małżeństwem, gdzie jego o drugim wypowiada się:

“Mój stary! Moja stara! Ona powinna tylko leżeć i ładnie pachnieć, a nie się odzywać. Po co mam brać mojego starego? Nie bierze się drzewa do lasu”

Czyżby ktoś zapomniał, że kiedyś “stara” i “stary” byli “kochaniem“, “misiaczkiem” i “koteczkiem“. Nie ważne, ile lat stażu mamy. Obiecywaliśmy sobie miłość, aż po grób. Miłość, a nie uprzykrzanie sobie na wzajem życia. Jeżeli nie mamy w naszej drugiej połówce przyjaciela, to nie powinniśmy się z tą osobą wiązać.

wedding-997634_1920

Przeczytaj, jaki punkt widzenia ma mężczyzna

1392 Total Views 5 Views Today

Monika