FUTERKOWE CZARY MARY

Jesień to czas, kiedy zaczynamy się cieplej ubierać. To odpowiedni moment aby przygotować swoją garderobę na chłodniejsze dni i zimowe poranki. Jestem okropnym zmarzluchem, stąd zawsze zważam aby moje stylizacje były nie tylko modne ale i praktyczne.

Jak większość kobiet jestem wielką fanką różnego rodzaju włochaczów. Szczególnie bliskim memu sercu jest wzór w panterkę oraz ten w stylu “Yeti” z długim włosiem. Prawda jest taka, że uwielbiam też wszelkiego rodzaju kombinacje kolorystyczne z futerkiem w roli głównej.

Z doświadczenia wiem, że często chcecie kupić futerko, ale zupełnie nie wiecie jak je nosić. Jeżeli chcecie wybrać kurtkę- dłuższy włos prezentuje się lepiej. Jeżeli marzycie o płaszczu, pamiętajcie że dłuższe włosie bardziej obciąża sylwetkę. Płaszcz z bujnego włosia może sprawić, że będziecie wyglądać jak stworek z dziecięcych kreskówek.

Continue Reading

MAŁŻEŃSTWO JEST JAK… PUDEŁKO CZEKOLADEK!!!

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/12/1.jpgW przeciągu tygodnia trzy osoby zapytały mnie, czym dla mnie jest małżeństwo? Cóż… jest to trudne pytanie, często wymagające złożonej odpowiedzi. Długo nad nim myślałam, starając się wybrać najlepszą ale i najbardziej trafną odpowiedz.

Małżeństwo nie jest- jak to niektórzy oceniają piękną przyjaźnią, ponieważ sama tylko przyjaźń niejako by spłycała tą niesamowitą więź. Nie jest też instytucją, która powinna nauczyć nas dojrzałości i powagi, ponieważ małżeństwo nie może tłumić i hamować tej siły, którą jest miłość, miłość która sprawia, że „nas nosi”. Najważniejszą sprawą w małżeństwie nie jest również rodzicielstwo, ponieważ obok ważnej kwestii bycia rodzicem, jest ono znacznie wyżej usytuowane.

Kochani, małżeństwo nie jest niczym innym jak pudełkiem najlepszych belgijskich czekoladek. Pytacie dlaczego? Dlatego, że to właśnie od was zależy czy wybierzecie doskonałe belgijskie pralinki czy skusicie się raczej na ich tani mleczno- podobny zamiennik. To również od was zależy czy w waszym pudełeczku znajdą się pralinki marcepanowe, nugatowe, orzechowe czy wiśnia w słabej jakości likierze. Czy stać nas na takie małżeństwo? To tak samo jak z pytaniem – czy stać nas na belgijskie czekoladki. Odpowiedz jest jednoznaczna- tak samo jak możemy dostać belgijskie czekoladki, tak samo możemy osiągnąć cudowne małżeństwo. Pytanie tylko, co jesteśmy w stanie zrobić i ile poświęcić spraw mniej ważnych, by je zdobyć. Są tacy, którzy są w stanie zrobić wszystko dla drugiej połówki i swojego małżeństwa, i ci właśnie będą się rozkoszować smakiem najlepszych „belgijskich” czekoladek. Znam też takich co poświęcają swój wysiłek własnemu egoizmowi i sprawom mniej ważnym i ci mają wątpliwą przyjemność smakowania czekolado- podobnych tanich podróbek.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/12/3.jpgDegustacja wyśmienitej czekolady jest jedną z najlepszych życiowych przyjemności. Degustując czekoladę angażujemy nasz wzrok– podziwiając czekoladowe dzieło sztuki, słuch– nasłuchując w podekscytowaniu charakterystyczny trzask pękającej  czekolady. Zapach czekoladek jest dla wielu z nas jednym z piękniejszych zapachów, któremu może jedynie dorównać ich rozkoszny smak, najlepszy kiedy delektujemy się nim spokojnie, starając się poznać każdy najdrobniejszy składnik wspaniałej czekoladki. Po tak udanej uczcie pozostaje nam tylko zapamiętać ten boski smak na wieki i zabrać się do odkrywania innych również niesamowitych smaków z naszego belgijskiego pudełeczka.

Myślę, że doskonałym sposobem na udane małżeństwo jest odkładanie na belgijskie pralinki już w wieku młodzieńczym, kierując się zasadą, że pewne dobra można mieć tylko doskonałej jakości lub nie mieć ich wcale.Często w życiu wolimy iść na łatwiznę i za małą cenę obkupić się- kierując się zasadą nie ważna jakość tylko ilość, oraz ulegając nieprzemyślanym impulsom.

Ja długo poszukiwałam swoich słodkości. W gąszczu wielobarwnych i wielokształtnych czekoladowych figurek znalazłam moje wymarzone pralinki. Konsumuję je tak już któryś rok z rzędu i muszę przyznać, że ich smak się jeszcze nie powtórzył. Uwielbiam za każdym razem dostawać się do tego naszego pudełeczka i rozgryzać tę małżeńską tajemnicę po ostatnią czekoladkę, mając przy tym świadomość, że nigdy nie wyjem wszystkich pralinek do końca.
Myślę, że traktując nasze małżeństwo jak najlepsze belgijskie słodkości,  jesteśmy w stanie otrzymać w zamian same korzyści.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/12/2.jpgMyślicie pewnie, że to banalne… tak, tak znam te powiedzonko „życie jest jak pudełko czekoladek- nigdy nie wiesz na co trafisz”. Myśląc niestety w taki sposób nigdy nie będziemy w stanie mieć naprawdę udanego związku, ponieważ aby być razem szczęśliwym, trzeba otworzyć serce ale i głowę na naszą drugą połówkę. Życzę wam z całego serca aby każdemu z was nowy dzień rozpoczął się od niezwykle podniecającego buszowania po skrzyneczce z drogocennymi czekoladowymi skarbami, zatrzymując się tylko na chwilę, rozpakowując małżeńskie „czekoladki”  z delikatnego pergaminku lub złotka a kończąc na rozkosznym długim uczuciu bycia najszczęśliwszym na świecie.

Muszę przyznać, że czekoladki wiele namieszały w moim życiu, ponieważ inspirując mnie, zmieniły nasze małżeństwo w jedną wielką czekoladową paterę.

Pozdrawiam oraz tradycyjnie udostępniam muzyczną inspirację,

Kasia Skoczylas

KWIATY PODAROWANE KOBIECIE- RELIKT PRZESZŁOŚCI CZY PONADCZASOWY GEST WIELKIEJ MIŁOŚCI?

Drodzy Panowie, bo dziś troszkę do was.

Nie ma nic piękniejszego jak bezinteresowne ofiarowanie swojej Ukochanej kwiatów. Jest to szalenie romantyczny i wymowny gest okazania miłości i powiedzenia „kocham Cię” bez używania jakichkolwiek słów.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/03/14.jpgKochane, z kolei wy nie powiecie mi, że nie lubicie być w taki sposób rozpieszczane przez swoich mężczyzn? Bo nie uwierzę. Sama uwielbiam dostawać kwiaty od mojego Ukochanego. Jako, że bardzo to lubię, mój Mąż wręcz mnie nimi zasypuje. Począwszy od małych koszyczków, pojedynczych kwiatków, kończąc na ogromnych bukietach i koszach pełnych kwiatów. Wiosną i latem jestem również obdarowywana bukietami polnych kwiatów, które mój Ukochany skrupulatnie zbiera na podmiejskich łąkach.

Ale przejdźmy więc do meritum sprawy. Dlaczego dziś piszę o kwiatach? Nie jestem osobą próżną, nie chcę też się wychwalać ile to ja w miesiącu dostaję kwiatów (choć dostaje ilości hurtowe). Mój tekst jest dla was, chcę abyście wyciągnęli z niego pewne wnioski.

Czy współcześni mężczyźni kupują kwiaty? Trudne pytanie… Jeżeli zdarzy mi się zobaczyć mężczyznę w kwiaciarni na ogół kupuje on kwiaty na pogrzeb, zaręczyny, na ślub lub imieniny znajomych, czasem na Dzień Matki, ewentualnie ale BARDZO RZADKO, jako forma przeprosin dla żony.

OOOO I ZNOWU KUPIŁ CI KWIATY, JESZCZE MU SIĘ TO NIE ZNUDZIŁO?

Kiedy wracam przez miasto do domu, spotykam znajomych, którzy jak mantra pytają mnie ironiczne „oooo i znów kupił ci kwiaty, jeszcze mu się to nie znudziło?”. Najmilsi Panowie, którzy wychodzicie z takiego samego toku myślenia, czy uważacie, że jest to śmieszne? Muszę was zmartwić, takie myślenie jest objawem uwstecznienia się człowieka i cofnięcia się emocjonalnie do epoki kamienia łupanego i mentalności chłopca z pierwszej klasy gimnazjum, kiedy jedyną atrakcją było przysłowiowe strzelenie stanikiem, koleżance siedzącej obok w ławce.

Wybaczcie proszę moją bezpośredniość, ale wyjaśnijcie mi proszę co jest w tym dziwnego, że zakochany mężczyzna kupuje kwiaty swojej kobiecie? Czy znudzenie oznacza tyle samo co „wybacz kochanie jak się tobie oświadczałem bolała mnie głowa i nie wiedziałem co robię?”. Czy uważacie, że jak człowiek raz coś zdobędzie, to potem nie musi tego zdobywać? Nie Panowie, nic bardziej mylnego. Prawdziwy mężczyzna to taki, który oprócz tego, że jest silny, odpowiedzialny, odważny, honorowy, niepieszczący się ciągle ze sobą, dający bezpieczeństwo-  jest również romantycznym dżentelmenem.

Przejaw romantyzmu, jakim jest wręczenie kobiecie kwiatów, nie uchybia w żadnym wypadku męskiemu ego. Wręcz przeciwnie, taka postawa jest w oczach kobiety ogromnie punktowana. Uważacie, że jak kolega zobaczy, że kupujecie kwiaty dla swojej dziewczyny czy żony, może mieć o was złe zdanie, może się z was śmiać? Nie sądzicie, że dużo bardziej śmieszne jest to, gdy jesteście zaniedbani? Gdy zaniedbujecie wasze ukochane? Gdy pieścicie się ze sobą, bo ciągle was coś boli lub ktoś w pracy powiedział wam coś przykrego?

Przestańcie w końcu patrzeć na tylko siebie i na to co inni powiedzą! Wróćcie myślami do pierwszego zakochania… czy chcieliście wtedy aby wasz związek wyglądał tak jak teraz? Czy jest wam z tym dobrze, że kobieta, która przyjęła wtedy wasze zaręczyny, zaufała wam, bo wiedziała że uczynicie z jej  życia bajkę, teraz zazdrości innym dziewczynom mężów, lub przeklina dzień waszego ślubu?

JEST KRYZYS, NIE MAMY NA CHLEB A JA MAM KWIATY KUPOWAĆ!

Kochani Panowie, to argument, który jest tak głupi, że aż śmieszny. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że mamy kryzys. Nikomu się teraz nie przelewa, ale zlitujcie się…

Kwiaciarnie, supermarkety, stacje benzynowe, uliczne stoiska, oferują nam najróżniejsze kwiaty, w najróżniejszych cenach.

Nie stać was na bukiet dużych róż za 100 zł? Nie stać was na bukiet za 50 zł? Ok, kwiaciarnie dają możliwość zakupu pojedynczego kwiatka. Z racji, że przypuszczam, iż niektórzy z was nie pamiętają już jak wygląda kwiaciarnia przygotowałam dla was małe zestawienie, które pomoże się wam z powrotem odnaleźć na rynku kwiatowym.

MINI CENNIK:

  • Gałązka goździka 2,50 zł za sztukę,
  • Tulipan 3,00 – 4,00 zł za sztukę,
  • Gerber 4,00 zł za sztukę,
  • Róża od 5 do 10 zł za sztukę,
  • Bukiet kilku tulipanów 15 zł,
  • Bukiet ok. 10 sztuk tulipanów w supermarkecie „Piotr i Paweł” 9,90 zł,
  • Bukiet z 5 różami 30- 35 zł,
  • Mały koszyczek z kwiatkami ok. 35 zł,
  • Duży bukiet z 9 róż 90 zł,
  • Bukiet różności kwiatowych ok. 60, 70 zł,
  • Duży kosz z dużą ilością róż ok. 200 zł.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/03/22.jpg

Jeżeli martwicie się, że mając 25 zł nie kupicie żadnego bukietu… nic bardziej mylnego. Panie kwiaciarki zawsze pomagają- wystarczy powiedzieć im tylko, że macie tyle i tyle pieniędzy i czy mogą wam zrobić bukiet dla kobiety, którą kochacie do szaleństwa. Uwierzcie mi, kwiaciarka zrobi wam taki bukiet, że wasza ukochana wprost oszalej na waszym punkcie. Nie będę mówić już o kwiatach polnych, których można narwać zupełnie za darmo… Pamiętajcie, podstawowa zasada to- nie ważne jaki okazały bukiet, ale z jaką intencją dany.

Jeżeli moje argumenty w dalszym ciągu do was nie docierają zastanówcie się ile papierosów wypalacie tygodniowo? Ile wydajecie na piwo z kolegami? Ile razy zdarzyło się wam popełnić zakupowy niewypał? Czy 4 zł za jednego tulipana to suma, którą nie jesteście w stanie przeznaczyć kilka razy w miesiącu dla swojej Ukochanej? Czy nie stawia to was w złym świetle, jeśli wasza kobieta w ciągu roku dostanie więcej kwiatów od obcych mężczyzn (na dzień kobiet w pracy, na imieniny w pracy, od znajomych jak przyjeżdżają w odwiedziny) niż od własnego faceta?  Sytuacja patologiczna jest również wtedy, kiedy mężczyzna w ogóle nie kupuje kwiatów swojej kobiecie, nawet mimo jej delikatnych sugestii. Nic, ale to nic nie tłumaczy takiego faceta.

Kochani Panowie, zastanówcie się nad waszym życiem. Oceńcie co jest w nim naprawdę ważne. Weźcie się w końcu w garść, dorośnijcie mimo wieku i zacznijcie się w końcu zachowywać jak przystało na prawdziwych mężczyzn a nie podlotków.

Bardzo mocno trzymam za was kciuki! Działajcie! Zacznijcie od jednego tulipana i obserwujcie cuda, jakie będą się dziać. Nie zniechęcajcie się w przypadku, gdy wasza kobieta otrzymując od was kwiaty dziwnie zareaguje… wybaczcie jej, po latach nie otrzymywania takich prezentów może zupełnie stracić orientacje co się dzieję. Następny raz będzie lepszy.

Drogie Panie, jeżeli wasz mężczyzna kupi wam kwiaty doceńcie go. Faceci dłużej się zmieniają. Często są pełni wątpliwości. Wasze zgryźliwe uwagi i szydercze żarty, wcale im nie ułatwią, wręcz przeciwne możecie już nigdy nie odzyskać tego co w tym momencie stracicie. Nie kręćcie nosem, że nie lubicie gerberów… liczy się gest serca – kwiaty są jedynie jego wyrazem. Czasem jeden goździk dany z ogromnej miłości znaczy więcej niż najdroższy bukiet świata.

Pozdrawiam, Kasia Skoczylas

p.s. Panowie, mam was na oku…

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/03/31.jpg

ODCINAMY PĘPOWINĘ, CZYLI KONIEC PROBLEMÓW Z TEŚCIOWĄ

Uniezależnienie się od matki to jeden z najważniejszych ale i najtrudniejszych kroków w życiu chłopca, aby mógł stać się mężczyzną

Dopóki mężczyzna się nie ożeni, mama jest najważniejszą kobietą w jego życiu. To całkiem normalne. Od matki uczy się między innymi wrażliwości, delikatności, ciepła i wyrażania emocji, to ona pielęgnuje u chłopca te cechy, które stają się w późniejszym czasie fundamentem jego emocjonalności jako męża i ojca. Problem pojawia się, kiedy mężczyzna wchodząc w życie w małżeństwie, nadal stawia swoją matkę na pierwszym miejscu tworząc, tym samym „trójkąt małżeński”, który dla bardzo wielu małżeństw stał się bezpośrednią przyczyną rozpadu.

Źródła problemu z teściową

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/02/1.jpgMądra i dojrzała emocjonalnie matka powinna wiedzieć, kiedy należy synowi pozwolić odejść lub go wręcz odepchnąć dla jego własnego dobra. Niestety, wielu matkom zażyła relacja z synem rekompensuje brak relacji z małżonkiem. Uniezależnienie się syna oznacza dla nich utratę jedynej osoby, w której ulokowały swoje uczucia. Dlatego odejście syna napawa je lękiem i stanowi ogromne wyzwanie.  Zaborczość względem syna i toksyczna relacja z synową, są więc raczej oznaką ich samotności, niż wyrachowania. Należy pamiętać, że toksyczna teściowa to również kobieta i matka, której z pewnością zależy na szczęściu swojego syna, ale zdaje się zapominać o tym, że matka wychowuje dziecko dla świata, nie dla siebie. To niestety jeden z większych błędów, które popełniamy jako matki. Jest on między innymi konsekwencją burzliwej historii naszego kraju, w którym „matka polka” częstokroć zmuszona była samotnie wychowywać dzieci, nie mogąc liczyć na pomoc męża, zaangażowanego w działania wolnościowe.

Z drugiej strony, mężczyzna wchodzący w związek małżeński musi sobie zdawać sprawę, że miejsce pierwszej kobiety w jego życiu zajmuje od tej chwili żona i ta świadomość jest podstawą prawidłowego funkcjonowania związku, gdyż nie matce ale żonie ślubuje wierność. W przeciwnym razie, rozdarty miedzy matką i żoną, nie będzie prawidłowo pełnił roli głowy rodziny, ponieważ nie będzie w stanie samostanowić o sobie i podejmować niezależnych decyzji.

Jak rozwiązać problem z teściową?

Przede wszystkim musimy zrozumieć, że problem z teściową nie leży na linii teściowa – synowa, ale na linii mąż – jego matka. Jako synowe, w sposób bezpośredni, możemy wpływać na zachowanie teściowej w bardzo ograniczonym stopniu. Wytaczanie dział przeciwko niej jest bezcelowe i może doprowadzić jedynie do pogłębienia konfliktu, nie tylko z teściową, ale również z mężem.

Ważne jest abyśmy zrozumiały sytuację, w jakiej znalazł się mąż. Z jednej strony chce on sprostać stawianym mu przez nas oczekiwaniom, z drugiej czuje się zobowiązany i pragnie być lojalny wobec matki, która go wychowała i ofiarowała mu część swojego życia. W efekcie ma poczucie stawania wobec wyboru między żoną a matką, a przecież na obu bardzo mu zależy. Dlatego stara się unikać sytuacji, w których powinien definitywnie wypowiedzieć się za którąś ze stron. Takie zachowanie z kolei potęguje naszą frustrację i niechęć do teściowej. To ślepy zaułek. Nie chodzi przecież o wyeliminowanie teściowej z naszego życia (bez niej mogłoby być trochę nudno), tylko o re-definicję jej relacji z synem.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/02/2.jpgZmiana relacji z teściową

Tutaj  mąż staje przed poważnym wyzwaniem – będzie musiał znaleźć odpowiedź na pytanie o własną tożsamość, o rolę jaką powinien pełnić w rodzinie i w tej roli się odnaleźć. To czy odniesie sukces, zależeć będzie przede wszystkim od tego, czy zdaje sobie sprawę z faktu, że  mąż i żona powinni być dla siebie nawzajem najważniejsi, stawiać siebie ponad rodzicami, ponad dziećmi i przyjaciółmi. Bez tego przekonania ani rusz dalej.

Tu przypomina mi się pytanie, które postawił kiedyś ks. P. Pawlukiewicz: „Gdyby jednocześnie zaczęły tonąć Twoja matka i Twoja żona, którą byś jako pierwszą ratował, mając świadomość, że w międzyczasie druga może utonąć?”. I choć wydaje się ono bardzo brutalne i nikomu nie życzę znalezienia się w takiej sytuacji, to warto żeby mąż spróbował na nie odpowiedzieć.  Jednak zanim zadamy to pytanie mężowi, proponuję abyśmy zastanowiły się jak zachowałybyśmy się  w odwrotnej sytuacji, kiedy w zagrożeniu znajdowałby się nasz mąż i ojciec…

Każde małżeństwo potrzebuje innej przestrzeni życiowej, mniejszej lub większej intymności. Nie istnieją zatem jedyne właściwe reguły współżycia z teściami. Mąż i żona powinni wspólnie zastanowić się gdzie ustanowić granice w swoim życiu, poza które nie będą wpuszczać rodziców. Identyczne zasady powinny dotyczyć rodziców obu stron. Jeśli pojawią się wątpliwości, warto pamiętać o tym, że nikt nie ma prawa wchodzić między małżonków, bez względu na intencje jakie nim kierują. Uwaga teściowe: pośrednie bądź bezpośrednie podważanie kompetencji synowej w oczach jej męża jest surowo zakazane!

Zdarzają się sytuacje kiedy relacja męża z jego matką jest bardzo toksyczna (mąż jest uwikłany w szantaże emocjonalne, czy zależności finansowe) wówczas warto udać się po pomoc do psychoterapeuty. Często obiektywna opinia niezależnej osoby pozwala ujrzeć problem z zupełnie nowej perspektywy.

Problem z teściami jest jedną z częstszych przyczyn powstawania konfliktów małżeńskich i poważnych kryzysów małżeńskich. Jest to też jeden z najczęściej poruszanych aspektów w  trakcie terapii małżeńskiej. Na tym polu poległo wiele małżeństw, dlatego warto poświecić mu więcej uwagi.

Marta Mauer- Włodarczak

 

Marta Mauer-Włodarczak, psycholog i psychoterapeuta. Założycielka Poradni psychologicznej SENSiTy w Warszawie, którą tworzy zespół profesjonalistów różnych specjalizacji – psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów, logopedów i seksuologów. Prywatnie jest szczęśliwą żoną i mamą trójki dzieci.

Więcej artykułów autorstwa Marty możecie znaleźć na jej blogu oraz na stronie poradni SENSiTy.

 

„TATUŚ ALE NASIA MAMUSIA TO LAŚKA”

Wielu ludzi korzysta dziś z portali społecznościowych, które osobiście uważam za fajny pomysł ale oczywiście, jeśli korzystamy z nich ze zdrowym umiarem. Zauważyłam jednak również, że w znacznej mierze problem z portalami społecznościowymi nie tyle leży po stronie umiaru co raczej związany jest z pewnym osobliwym wariactwem. W dalszym ciągu jest dla mnie zjawiskiem fenomenalnym zamieszczanie zdjęć swoich „pociech” , „skarbków”, „najważniejszych na świecie”, „sensu życia” , „czegoś najpiękniejszego co mnie w życiu spotkało”, „mojego szczęścia” itd., można by wymieniać w nieskończoność.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/1a.jpg

Ale po kolei. Przypominam sobie dzień naszego ślubu… prawie każdy kto pojawił się na naszej drodze mówił nam jak to teraz wkraczamy w dorosłe życie, że już koniec szaleństw i zwariowanej miłości, że w małżeństwie miłość przemienia się w piękną przyjaźń. Mimo upływu lat i coraz bardziej młodzieńczego charakteru naszego małżeństwa, „przyjaciele”  tłumaczyli nam, że nasze szczęście nie potrwa zbyt długo ponieważ wraz z przyjściem dziecka na świat wszystko zmienia się już nieodwracalnie. Trudno o większą bzdurę!

Jesteśmy sześć lat po ślubie, nasz córeczka ma ponad 2 lata. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, kochamy się wzajemnie z Ukochanym coraz bardziej, z każdym dniem nasza miłość rośnie, jesteśmy dla siebie nawzajem zdecydowanie najważniejsi na świecie. Kochamy oczywiście również naszą córeczkę. Klara jest radosną, bardzo energiczną dziewczynką, której wszędzie pełno. Lubi muzykę, taniec, zabawę ale oprócz tego, widzimy że lubi patrzeć na naszą miłość. Uważam, że takie zachowania są wskazane, wręcz naturalne… dziecko obserwuje zakochanych do szaleństwa rodziców i wierzy w miłość. Szukając w przyszłości swojej drugiej Połówki, będzie szukać mężczyzny, który uczyni ją najszczęśliwszą kobietą na ziemi, będzie też wymagać, bo szczęśliwa miłość to również oprócz dawania także i wymaganie (np. czułości, wzajemności, bezwarunkowego oddania).

Co więc w przypadku kiedy mamusia i tatuś żyją przede wszystkim dzieckiem, rozmawiają o nim, robią wszystko dla niego? Czy takie dziecko w przyszłości będzie chciało się wiązać w trwałe związki? Mając na uwadze swoich rodziców, którzy totalnie zinfantylnieli i zachowują się jak duże bobasy, taki dojrzały już człowiek zawsze będzie wierzyć, że prawdziwa miłość to taka, która nie jest zalegalizowana i bezdzietna. Tak… czas liceum i studiów to czas szalonej miłości potem już pozostaje tylko piękna przyjaźń.

Jak to się dzieje, że zakochani, wydawać by się mogło szczęśliwi ludzie mają średnio po 100 zdjęć „najważniejszego na świecie” na swoich portalach społecznościowych, przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek zdjęcia swojej Ukochanej, Ukochanego? Jak to możliwe, że przy dodawaniu lawinowo setek zdjęć swoich dzieci, ściągamy swoje zdjęcia ślubne? Jak to możliwe, że wyzbywamy się swojego człowieczeństwa i de facto wyrzekamy się swojej Połówki na rzecz życia- życiem dziecka?

Jest dla mnie też czymś niepojętym jak dorosła, zdrowa na umyśle osoba może opisywać każde zdjęcie specjalnie okraszonym komentarzem typu „jeśtem małą księznićką”, „Mamusia jest superrr”, „mam już roczek”. Jak zdjęciem profilowym mężatki może być jej dziecko przy jednoczesnym wklejeniu go w osi czasu, awatarze itd?

Nie wiem, może ja jestem jakaś dziwna, ale jak spotykam jakiegoś znajomego na takich portalach, to chcę wiedzieć co u niego, gdzie w końcu poszedł na studia, gdzie pracuje, czy jest już po ślubie, czy wszystko u niego ok. Jak ma dzieci to wspaniale, o… nawet do niego podobne, wykapany Mirek, ale jako zupełnie obca osoba, nie potrzebuję być za każdym razem informowana o pierwszym zębie, kupie do nocnika i marchwiance.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/45.jpg

Zastanówcie się proszę do czego mogą poprowadzić takie działania? Często w przypadku pojawienia się kolejnego dziecka „te pierwsze” ustępuje miejsca „temu drugiemu” i od nowa powtarza się historia. A czy zastanawiacie się wtedy jak może czuć się te pierwsze dziecko? Wyobraźcie sobie, że ono  dorasta i nabiera świadomości i mimo zapewnień rodziców czuje się mniej kochane od reszty rodzeństwa.

Nie chcę być źle zrozumiana. Kochajmy nasze dzieci, ale litości, umiejmy zrozumieć, że one nie są najważniejsze! One powinny być najważniejsze dla swoich przyszłych mężów, żon. Zawsze powinny być na drugim miejscu, daleko po naszym małżonku. Jeżeli u Was tak nie jest… nie chcę Was straszyć ale macie poważny problem i póki czas starajcie się go naprawić.  Pamiętajcie, że dziecko to człowiek a nie zabawka. Ono rośnie i w końcu będzie chciało być niezależne, będzie chciało samo podejmować decyzje i nawet mieć swoje sekrety. Jeżeli dziś nie potrafimy patrzeć na świat inaczej niż przez jego pryzmat, może to w przyszłości doprowadzić do poważnych problemów. Kochani zróbcie sobie rzetelny rachunek sumienia… jeżeli dziś jestem nadgorliwym rodzicem, w przyszłości mogę unieszczęśliwić swoje dziecko jako wtrącająca się mamusia, teściowa itd. http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/34.jpg

Proszę Was też abyście nie przelewali swoich marzeń i niespełnionych ambicji na Wasze dzieci. Dajcie im swobodę normalnego rozwoju. Nie czyńcie z nich na siłę „małych profesorów”, „radosnych brzdąców”, nie zapisujcie do „Akademii malucha” i ironicznego „zawsze z tobą mamo”… zamiast wszystkich tych nadgorliwości mocno skupcie się na waszych małżeństwach, poważnie już nadszczerbionych i jałowych. Starajcie się często wychodzić  razem na randkę, zróbcie razem coś fajnego, często razem szalejcie, a dziecko z pewnością na tym bardzo skorzysta, bo w końcu będzie mieć odrobinę spokoju od trzęsącej się nad nim mamuśki. A jak potrzebujecie cykać 100 zdjęć dla swoich dzieci to pamiętajcie, że z Waszymi Połówkami musicie mieć ich co najmniej 1000. Zastanawiacie się czy jest to możliwe?  Jest jak najbardziej – jesteśmy z Ukochanym tego najlepszym przykładem.

Zastanówcie się czy Wasz Ukochany czy Ukochana nie czują się mniej ważni a nawet już nie kochani, kiedy na tzw. Waszym profilu nie dzieje się nic prócz dziecka, pracy i koleżeństwa a dla niego już nawet nie ma miejsca na kilka pikseli z jego cudownym uśmiechem i oczami, które kilka lat wcześniej przyprawiały Was o dreszcze?
http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/6a.jpg

O ile piękniej wygląda profil małżeństwa z długim stażem, kiedy zakochana żona ma swojego męża w tle profilu i odwrotnie. Myślę, że trudno o lepsze świadectwo dla młodych ludzi, którzy ukradkiem „podglądają” rodziców znajomych. Nie ma nic piękniejszego kiedy małżonkowie, zakochani wszędzie pokazują swoją miłość, zostawiając sobie nawet wirtualne całusy lub kwiaty… bo od kiedy jest to powód do wstydu? Nie powiecie chyba, że mniej obciachowe jest podpisanie zdjęcia swojego dziecka w stylu „mam nowy jowejek”? Co chcecie wreszcie powiedzieć Waszym pociechom gdy będą wkraczali w dorosłe życie – że najlepsze już za nimi, ponieważ odtąd schodzą już na drugi plan, czy też że najlepsze właśnie przed nimi, ponieważ gdy znajdą sobie drugą Połówkę, będą dla nich zawsze na pierwszym miejscu.

Kochani nie dajmy się zwariować. Zastanówmy się co będzie dalej? Czy kolejnym naszym krokiem będzie organizowanie „czerwonego przyjęcia” w związku z pierwszą miesiączką naszej córki? Wybaczcie mi moją bezpośredniość ale takie imprezy cieszą się już wielką popularnością za oceanem. Działają tam już nawet firmy specjalizująca się w takich imprezach. Wybór należy wiec do Was.

Pozdrawiam, Kasia

Zostawiam Wam kilka historyjek obrazkowych do przeanalizowania:

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/2a.jpg

Częsty smutny obraz polskiej rodziny

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/2b.jpg

Mąż śpi osobno, podczas gdy żona śpi w sypialni z dziećmi- małżeństwo istnieje

już tylko “na papierze”

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/2c.jpg

Kiedy dzieci smacznie śpią w swoim pokoju (poniżej) małżeństwo może zając się tylko sobą, co dla związku ma kardynalne znaczenie

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/2d.jpg

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/5a.jpg

Jak to możliwe aby ludzi, którzy kiedyś się kochali, teraz łączą przede wszystkim dzieci, podczas gdy ten sam spacer może wyglądać tak pięknie (poniżej)

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/5b.jpg