NARCYZM TO PROBLEM NISKIEGO POCZUCIA WŁASNEJ WARTOŚCI

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/08/narcyzm-2.jpgOsobowość narcystyczna – to typ osoby, która, wbrew powszechnym przekonaniom, ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, natomiast ma bardzo dużą potrzebę posiadania wysokiego mniemania na swój temat. Cierpienie tych osób wynika stąd, że na każdym kroku i w każdej sytuacji muszą udowadniać sobie i innym, że są od nich lepsi. Bycie od kogoś gorszym, rozumiane jest jako bycie najgorszym i żałosnym. Tragizm tej sytuacji polega na tym, że zawsze znajdzie się ktoś, kto jest w czymś lepszy. Dlatego osoby narcystyczne żyją w ciągłym napięciu i poczuciu zagrożenia.

Dziecko – wieszak na drogie ubrania i gadżety

Z roku na rok, obserwuję coraz większą tendencję do traktowania dzieci przedmiotowo. Dziecko często jest traktowane jako wizytówka rodzica, która ma świadczyć o jego przynależności do danej warstwy społecznej. Drogie ubrania i samochody są symbolem klasy bogatej, do której wiele osób o mniejszych zasobach finansowych pretenduje. Drogo ubrane i wyposażone dziecko jest informacją dla otoczenia, że jego rodzice należą do klasy zamożnej.

Czego uczy się w ten sposób dziecko? Tego, że jego wartość, jako człowieka, zależy od atrybutów zewnętrznych. Przestaje się dla niego liczyć to, jakim jest człowiekiem, ale co inni o nim myślą. Uczy się gry pozorów, tego, że przynosząc do szkoły drogie zabawki, zyskuje zainteresowanie kolegów, nierzadko również władzę w grupie.

To dziecko zazwyczaj ma świadomość tego, że jest lubiane tylko dzięki swoim gadżetom. Nie powinno więc dziwić, że uczy się w ten sposób niesamowitego przywiązania do przedmiotów, bo one stanowią o jego wartości. Od najmłodszych lat odczuwa ogromny lęk przed ich utratą. Dlatego, w dorosłym życiu prawdopodobnie zrobi wszystko, żeby zebrać zasoby finansowe, lub to co o nich świadczy, bez względu na koszty, jakie z tego tytułu poniesie. Tym kosztem mogą być bliskie relacje i zdrowie psychiczne.

Nie chcę pieniędzy, chcę czuć się dobrym i akceptowanym!

Takie dziecko ma potencjalnie zapewnione wszystko, czego tylko potrzebuje, z wyjątkiem jednej ważnej kwestii: akceptacji.  Musi zrezygnować z siebie i poświęcić swoje własne pragnienia dla zaspokajania ambicji rodziców. Musi być perfekt, żeby zyskać aprobatę rodziców.  Boi się popełnić błędu, bo błąd burzy obraz ideału, a rodzice kochają ideał.

Bycie od kogoś gorszym jest dla niego nie do zaakceptowania. We wszystkim musi być najlepsze i podnosi sobie wiecznie poprzeczkę. Bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy, kto będzie stanowił dla niego zagrożenie poczucia własnej wartości. Każdy kogo spotka na swojej drodze będzie dla niego potencjalnym rywalem.

Brzmi przesadnie, prawda? Niestety nie ma w tym przesady. Te dzieci, w dorosłym życiu postrzegają siebie, jako ofiarę rodzicielskich ambicji i na terapii uczą się jak pozbyć się poczucia winy i niespełnionych oczekiwań. Pół biedy, jeśli w ogóle na terapię trafią. Wiele z nich do końca życia uczestniczy w wyścigu szczurów. Po co ten wyścig? Po poczucie akceptacji i własnej wartości.

Tragizm sytuacji polega na tym, że im bliżej mety się znajdą, tym staje się ona dla nich mniej atrakcyjna i biegną do kolejnej. Bo niezaspokojona potrzeba akceptacji w dzieciństwie, w dorosłym życiu staje się studnią bez dna. Kolejne osiągnięcia powodują jeszcze większe pragnienie jeszcze większego sukcesu.

Udowodnię Ci, że jestem od Ciebie lepszy

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/08/c3_osobowosc_narcystyczna___na_czym_polega.jpgOsoby narcystyczne często skazane są na samotność. Większość osób się od nich odsuwa, bo przy nich czują się jak narzędzia do zaspokajania potrzeby bycia ważnym. Narcyz sam też stroni od bliskich relacji, bo w takiej relacji prędzej czy później wyjdą na jaw jego wady. Dlatego woli się trzymać na bezpieczną odległość, bo wtedy może kontrolować wrażenie, jakie wywiera na innych. Ale bycie sztucznym, życie pod nieustanną kontrolą własnych zachowań nie może dawać szczęścia. Najczęściej jest to droga do depresji.

Marta Mauer- Włodarczak

***

Marta Mauer- Włodarczak, psycholog i psychoterapeuta. Założycielka Poradni psychologicznej SENSiTy w Warszawie, którą tworzy zespół profesjonalistów różnych specjalizacji – psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów, logopedów i seksuologów. Prywatnie jest szczęśliwą żoną i mamą trójki dzieci.

Więcej artykułów autorstwa Marty możecie znaleźć na jej blogu oraz na stronie poradni SENSiTy.

MAMO! JESTEM JUŻ DOROSŁĄ KOBIETĄ!

Wydawać by się mogło, że jak młoda kobieta osiąga już pewną dojrzałość wynikającą np. z szybkiego rozwoju emocjonalnego, wieku, pójścia na studia lub do pracy a nawet zakochania się, jej rodzice często nie potrafią zrozumieć, że ich córka jest już, lub stara się być, odpowiedzialną młodą kobietą.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/03/12.jpgZjawisko to jest coraz bardziej popularne i niestety coraz częściej stosowane przez matki. Kilkakrotnie byłam światkiem na ulicy, na zakupach, w towarzystwie ale również dostaję od was sygnały, że nasze mamy powoli przekraczają tą subtelną granicę między wychowaniem i nauką życia a zwykłą bezczelnością i prostactwem.

Nie dziwię się, jak młoda piękna, zdolna dziewczyna jest zahukana, pozbawiona wiary w miłość i marzenia, mająca o sobie tylko złe zdanie, nie wierząca w siebie, gdy jej najdroższa matka każdego dnia z wielką satysfakcją uświadamia ją jak źle wygląda, jaka jest gruba oraz jakie ma grube nogi a wszystko pod płaszczykiem troski czy nauki dobrego smaku. Co się z nami dzieje? Jako rodzice małej słodkiej Olusi jesteśmy tylko mamą, zapominamy o mężu, zapominamy o sobie, o życiu, tylko dziecko się dla nas liczy. Jak to możliwe, że kiedy rzeczona już Aleksandra wkracza w dorosłość wytykamy jej każde powinięcie nogi, głupią wpadkę, nie zważamy na jej uczucia? Nie zważamy na uczucia? Tak właśnie! Bo jak się kogoś kocha stara się nie robić mu przykrości- to zasada stara jak świat. Nie jest prawdą, że dziecko bardziej cierpi… dziecko nie jest jeszcze świadome pewnych rzeczy, potrafi też szybko wybaczać, można je przekupić np. słodkościami, zabawkami. Im bardziej jesteśmy starsi wiemy więcej, stajemy się bardziej świadomi pewnych spraw, przez to stajemy się bardziej podatni na przykrości, które z kolei dłużej nas trapią.

Wiele z was z pokorą znosi te upokorzenia, tłumacząc sobie, że tak już jest, że dwie dorosłe kobiety pod jednym dachem zawsze żyją ze sobą jak pies z kotem. Nie Kochane, muszę was wyprowadzić z błędu- takie zachowania naszych mam są patologią! Mama nigdy nie jest dla nas (bynajmniej nie powinna być) najważniejszą osobą na świecie ale z całą pewnością powinna być naszą mądrą przyjaciółką albo chociaż mamą, która pomoże, spokojnie wytłumaczy, potrafi się z nami wypłakać jeżeli tego potrzebujemy, a czasem nawet przemilczy nasze błędy i porażki.

Karygodnym jest dla mnie sytuacja odwrotna, ale równie patologiczna, kiedy mama traktuje swoją dorosłą córkę jak małą dziewczynkę. Takie mamy potrafią wydzwaniać do swoich córek całymi dniami pytając czy zjadły śniadanie, jak się czują, kiedy wrócą do domu z uczelni/ pracy a nawet potrafią robić codziennie śniadanie dla swoich mocno dojrzałych już pociech. Nie mówię, że robienie śniadanie jest czymś złym, ale chodzi mi tu o niańczenie około/ ponad dwudziestoletniej już baby. Kiedy nie ma cię od razu po pracy w domu- mama wykonuje do ciebie serię telefonów- czy wszystko oby w porządku.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/03/3.jpg

Powinniście kochać swoje mamy, wybaczać im wpadki ale nie możecie tolerować takich nadużyć. Trzeba w końcu zwracać mamom uwagę, mówić o tym, że sprawiają nam ból takimi uwagami, bądź nadopiekuńczymi zachowaniami i że sobie ich nie życzymy. Wielkich zmian nie będzie od razu, ale konsekwentna praca nad mamą w końcu da efekt. Jeżeli zaś mama dalej uprzykrza wam życie zastanówcie się po prostu nad wyprowadzką, może jest jakaś młoda kobieta, która chce wynająć z kimś wspólnie mieszkanie aby obniżyć koszty rachunków.

Dziewczyny, które zostałyście zdominowane przez swoje mamy i tkwicie w dziwnej  nadopiekuńczości, nie dajcie się. Wbrew pozorom wasza sytuacja jest dużo gorsza. Istnieje wielkie zagrożenie, że już nigdy nie uwolnicie się od wpływów ukochanej mamusi. Dużym problemem będzie również znalezienie chłopaka a w przyszłości męża, ponieważ taka mama z całą pewnością (możliwe, że nawet nieświadomie) wykona wam krecią robotę. Każdy normalny facet będzie się jej bał- jako potencjalnej przyszłej teściowej. Nie mówiąc już o tym, że z czasem taka mama staniecie się po prostu tematem drwin waszych znajomych.

Chcę abyście mnie dobrze rozumiały. Nie wątpię, że wasze mamy was kochają, że chcą dobrze ale muszą w końcu raz na całe życie zrozumieć jedną zasadę- jesteście już dorosłymi kobietami i dawno temu wyrosłyście spod kurateli rodziców.

Drogie mamy, pamiętacie wszą młodość i wchodzenie w etap dorosłości? Czy było wam miło słuchać równie zgryźliwych uwag waszych matek? Wasze córki to wspaniałe młode kobiety, wspierajcie je i nie powielajcie głupich błędów waszych rodziców, bo jak same dobrze wiecie, nic nimi nie wskórali.  Idźcie czym prędzej do waszych córek, zapytajcie co u nich słychać, czy mają problemy, czy może potrzebują waszego wsparcia. Złośliwe i karne uwagi nic nie zmienią a życzliwość,  okazane serce wraz ze rozumieniem potrafią zdziałać cuda, nawet jak  wasza córka mimo dorosłości jest mocno jeszcze nieuporządkowana.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/03/4.jpg

Mamy nadopiekuńcze, pójdźcie z mężem na randkę, do kina, umówcie się na pogaduchy z przyjaciółką, dajcie więcej spokoju waszym córkom, pozwólcie im złapać życie w pełne garście, pozwólcie im samym wybrać dalszą drogę, nie angażujcie ich na siłę do swojego świata- bo same wiecie, że macie inne światy.  Nie wydzwaniajcie do nich jak mają 10 minutowe spóźnienie wracając z pracy- spokojnie to już duże dziewczynki i na pewno trafią do domu. Może właśnie w tym momencie, kiedy tak uparcie do nich wydzwaniacie,  jakiś wspaniały, przystojny mężczyzna usiłuje zaprosić waszą córkę na kawę, a wy waszą nadgorliwością spłoszycie go na zawsze.

Wierzę, że jeżeli obie strony barykady się zaangażują w prace nad swoimi relacjami nie może się nie udać!

Pozdrawiam, Kasia Skoczylas

* Tekst ten, nie powstałby gdyby nie rozmowa z przyjaciółką ze szkolnych lat, która zwróciła moją uwagę na ten problem i zainspirowała mnie. Justyna B. dziękuję.

 

ODCINAMY PĘPOWINĘ, CZYLI KONIEC PROBLEMÓW Z TEŚCIOWĄ

Uniezależnienie się od matki to jeden z najważniejszych ale i najtrudniejszych kroków w życiu chłopca, aby mógł stać się mężczyzną

Dopóki mężczyzna się nie ożeni, mama jest najważniejszą kobietą w jego życiu. To całkiem normalne. Od matki uczy się między innymi wrażliwości, delikatności, ciepła i wyrażania emocji, to ona pielęgnuje u chłopca te cechy, które stają się w późniejszym czasie fundamentem jego emocjonalności jako męża i ojca. Problem pojawia się, kiedy mężczyzna wchodząc w życie w małżeństwie, nadal stawia swoją matkę na pierwszym miejscu tworząc, tym samym „trójkąt małżeński”, który dla bardzo wielu małżeństw stał się bezpośrednią przyczyną rozpadu.

Źródła problemu z teściową

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/02/1.jpgMądra i dojrzała emocjonalnie matka powinna wiedzieć, kiedy należy synowi pozwolić odejść lub go wręcz odepchnąć dla jego własnego dobra. Niestety, wielu matkom zażyła relacja z synem rekompensuje brak relacji z małżonkiem. Uniezależnienie się syna oznacza dla nich utratę jedynej osoby, w której ulokowały swoje uczucia. Dlatego odejście syna napawa je lękiem i stanowi ogromne wyzwanie.  Zaborczość względem syna i toksyczna relacja z synową, są więc raczej oznaką ich samotności, niż wyrachowania. Należy pamiętać, że toksyczna teściowa to również kobieta i matka, której z pewnością zależy na szczęściu swojego syna, ale zdaje się zapominać o tym, że matka wychowuje dziecko dla świata, nie dla siebie. To niestety jeden z większych błędów, które popełniamy jako matki. Jest on między innymi konsekwencją burzliwej historii naszego kraju, w którym „matka polka” częstokroć zmuszona była samotnie wychowywać dzieci, nie mogąc liczyć na pomoc męża, zaangażowanego w działania wolnościowe.

Z drugiej strony, mężczyzna wchodzący w związek małżeński musi sobie zdawać sprawę, że miejsce pierwszej kobiety w jego życiu zajmuje od tej chwili żona i ta świadomość jest podstawą prawidłowego funkcjonowania związku, gdyż nie matce ale żonie ślubuje wierność. W przeciwnym razie, rozdarty miedzy matką i żoną, nie będzie prawidłowo pełnił roli głowy rodziny, ponieważ nie będzie w stanie samostanowić o sobie i podejmować niezależnych decyzji.

Jak rozwiązać problem z teściową?

Przede wszystkim musimy zrozumieć, że problem z teściową nie leży na linii teściowa – synowa, ale na linii mąż – jego matka. Jako synowe, w sposób bezpośredni, możemy wpływać na zachowanie teściowej w bardzo ograniczonym stopniu. Wytaczanie dział przeciwko niej jest bezcelowe i może doprowadzić jedynie do pogłębienia konfliktu, nie tylko z teściową, ale również z mężem.

Ważne jest abyśmy zrozumiały sytuację, w jakiej znalazł się mąż. Z jednej strony chce on sprostać stawianym mu przez nas oczekiwaniom, z drugiej czuje się zobowiązany i pragnie być lojalny wobec matki, która go wychowała i ofiarowała mu część swojego życia. W efekcie ma poczucie stawania wobec wyboru między żoną a matką, a przecież na obu bardzo mu zależy. Dlatego stara się unikać sytuacji, w których powinien definitywnie wypowiedzieć się za którąś ze stron. Takie zachowanie z kolei potęguje naszą frustrację i niechęć do teściowej. To ślepy zaułek. Nie chodzi przecież o wyeliminowanie teściowej z naszego życia (bez niej mogłoby być trochę nudno), tylko o re-definicję jej relacji z synem.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/02/2.jpgZmiana relacji z teściową

Tutaj  mąż staje przed poważnym wyzwaniem – będzie musiał znaleźć odpowiedź na pytanie o własną tożsamość, o rolę jaką powinien pełnić w rodzinie i w tej roli się odnaleźć. To czy odniesie sukces, zależeć będzie przede wszystkim od tego, czy zdaje sobie sprawę z faktu, że  mąż i żona powinni być dla siebie nawzajem najważniejsi, stawiać siebie ponad rodzicami, ponad dziećmi i przyjaciółmi. Bez tego przekonania ani rusz dalej.

Tu przypomina mi się pytanie, które postawił kiedyś ks. P. Pawlukiewicz: „Gdyby jednocześnie zaczęły tonąć Twoja matka i Twoja żona, którą byś jako pierwszą ratował, mając świadomość, że w międzyczasie druga może utonąć?”. I choć wydaje się ono bardzo brutalne i nikomu nie życzę znalezienia się w takiej sytuacji, to warto żeby mąż spróbował na nie odpowiedzieć.  Jednak zanim zadamy to pytanie mężowi, proponuję abyśmy zastanowiły się jak zachowałybyśmy się  w odwrotnej sytuacji, kiedy w zagrożeniu znajdowałby się nasz mąż i ojciec…

Każde małżeństwo potrzebuje innej przestrzeni życiowej, mniejszej lub większej intymności. Nie istnieją zatem jedyne właściwe reguły współżycia z teściami. Mąż i żona powinni wspólnie zastanowić się gdzie ustanowić granice w swoim życiu, poza które nie będą wpuszczać rodziców. Identyczne zasady powinny dotyczyć rodziców obu stron. Jeśli pojawią się wątpliwości, warto pamiętać o tym, że nikt nie ma prawa wchodzić między małżonków, bez względu na intencje jakie nim kierują. Uwaga teściowe: pośrednie bądź bezpośrednie podważanie kompetencji synowej w oczach jej męża jest surowo zakazane!

Zdarzają się sytuacje kiedy relacja męża z jego matką jest bardzo toksyczna (mąż jest uwikłany w szantaże emocjonalne, czy zależności finansowe) wówczas warto udać się po pomoc do psychoterapeuty. Często obiektywna opinia niezależnej osoby pozwala ujrzeć problem z zupełnie nowej perspektywy.

Problem z teściami jest jedną z częstszych przyczyn powstawania konfliktów małżeńskich i poważnych kryzysów małżeńskich. Jest to też jeden z najczęściej poruszanych aspektów w  trakcie terapii małżeńskiej. Na tym polu poległo wiele małżeństw, dlatego warto poświecić mu więcej uwagi.

Marta Mauer- Włodarczak

 

Marta Mauer-Włodarczak, psycholog i psychoterapeuta. Założycielka Poradni psychologicznej SENSiTy w Warszawie, którą tworzy zespół profesjonalistów różnych specjalizacji – psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów, logopedów i seksuologów. Prywatnie jest szczęśliwą żoną i mamą trójki dzieci.

Więcej artykułów autorstwa Marty możecie znaleźć na jej blogu oraz na stronie poradni SENSiTy.

 

„TATUŚ ALE NASIA MAMUSIA TO LAŚKA”

Wielu ludzi korzysta dziś z portali społecznościowych, które osobiście uważam za fajny pomysł ale oczywiście, jeśli korzystamy z nich ze zdrowym umiarem. Zauważyłam jednak również, że w znacznej mierze problem z portalami społecznościowymi nie tyle leży po stronie umiaru co raczej związany jest z pewnym osobliwym wariactwem. W dalszym ciągu jest dla mnie zjawiskiem fenomenalnym zamieszczanie zdjęć swoich „pociech” , „skarbków”, „najważniejszych na świecie”, „sensu życia” , „czegoś najpiękniejszego co mnie w życiu spotkało”, „mojego szczęścia” itd., można by wymieniać w nieskończoność.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/1a.jpg

Ale po kolei. Przypominam sobie dzień naszego ślubu… prawie każdy kto pojawił się na naszej drodze mówił nam jak to teraz wkraczamy w dorosłe życie, że już koniec szaleństw i zwariowanej miłości, że w małżeństwie miłość przemienia się w piękną przyjaźń. Mimo upływu lat i coraz bardziej młodzieńczego charakteru naszego małżeństwa, „przyjaciele”  tłumaczyli nam, że nasze szczęście nie potrwa zbyt długo ponieważ wraz z przyjściem dziecka na świat wszystko zmienia się już nieodwracalnie. Trudno o większą bzdurę!

Jesteśmy sześć lat po ślubie, nasz córeczka ma ponad 2 lata. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, kochamy się wzajemnie z Ukochanym coraz bardziej, z każdym dniem nasza miłość rośnie, jesteśmy dla siebie nawzajem zdecydowanie najważniejsi na świecie. Kochamy oczywiście również naszą córeczkę. Klara jest radosną, bardzo energiczną dziewczynką, której wszędzie pełno. Lubi muzykę, taniec, zabawę ale oprócz tego, widzimy że lubi patrzeć na naszą miłość. Uważam, że takie zachowania są wskazane, wręcz naturalne… dziecko obserwuje zakochanych do szaleństwa rodziców i wierzy w miłość. Szukając w przyszłości swojej drugiej Połówki, będzie szukać mężczyzny, który uczyni ją najszczęśliwszą kobietą na ziemi, będzie też wymagać, bo szczęśliwa miłość to również oprócz dawania także i wymaganie (np. czułości, wzajemności, bezwarunkowego oddania).

Co więc w przypadku kiedy mamusia i tatuś żyją przede wszystkim dzieckiem, rozmawiają o nim, robią wszystko dla niego? Czy takie dziecko w przyszłości będzie chciało się wiązać w trwałe związki? Mając na uwadze swoich rodziców, którzy totalnie zinfantylnieli i zachowują się jak duże bobasy, taki dojrzały już człowiek zawsze będzie wierzyć, że prawdziwa miłość to taka, która nie jest zalegalizowana i bezdzietna. Tak… czas liceum i studiów to czas szalonej miłości potem już pozostaje tylko piękna przyjaźń.

Jak to się dzieje, że zakochani, wydawać by się mogło szczęśliwi ludzie mają średnio po 100 zdjęć „najważniejszego na świecie” na swoich portalach społecznościowych, przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek zdjęcia swojej Ukochanej, Ukochanego? Jak to możliwe, że przy dodawaniu lawinowo setek zdjęć swoich dzieci, ściągamy swoje zdjęcia ślubne? Jak to możliwe, że wyzbywamy się swojego człowieczeństwa i de facto wyrzekamy się swojej Połówki na rzecz życia- życiem dziecka?

Jest dla mnie też czymś niepojętym jak dorosła, zdrowa na umyśle osoba może opisywać każde zdjęcie specjalnie okraszonym komentarzem typu „jeśtem małą księznićką”, „Mamusia jest superrr”, „mam już roczek”. Jak zdjęciem profilowym mężatki może być jej dziecko przy jednoczesnym wklejeniu go w osi czasu, awatarze itd?

Nie wiem, może ja jestem jakaś dziwna, ale jak spotykam jakiegoś znajomego na takich portalach, to chcę wiedzieć co u niego, gdzie w końcu poszedł na studia, gdzie pracuje, czy jest już po ślubie, czy wszystko u niego ok. Jak ma dzieci to wspaniale, o… nawet do niego podobne, wykapany Mirek, ale jako zupełnie obca osoba, nie potrzebuję być za każdym razem informowana o pierwszym zębie, kupie do nocnika i marchwiance.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/45.jpg

Zastanówcie się proszę do czego mogą poprowadzić takie działania? Często w przypadku pojawienia się kolejnego dziecka „te pierwsze” ustępuje miejsca „temu drugiemu” i od nowa powtarza się historia. A czy zastanawiacie się wtedy jak może czuć się te pierwsze dziecko? Wyobraźcie sobie, że ono  dorasta i nabiera świadomości i mimo zapewnień rodziców czuje się mniej kochane od reszty rodzeństwa.

Nie chcę być źle zrozumiana. Kochajmy nasze dzieci, ale litości, umiejmy zrozumieć, że one nie są najważniejsze! One powinny być najważniejsze dla swoich przyszłych mężów, żon. Zawsze powinny być na drugim miejscu, daleko po naszym małżonku. Jeżeli u Was tak nie jest… nie chcę Was straszyć ale macie poważny problem i póki czas starajcie się go naprawić.  Pamiętajcie, że dziecko to człowiek a nie zabawka. Ono rośnie i w końcu będzie chciało być niezależne, będzie chciało samo podejmować decyzje i nawet mieć swoje sekrety. Jeżeli dziś nie potrafimy patrzeć na świat inaczej niż przez jego pryzmat, może to w przyszłości doprowadzić do poważnych problemów. Kochani zróbcie sobie rzetelny rachunek sumienia… jeżeli dziś jestem nadgorliwym rodzicem, w przyszłości mogę unieszczęśliwić swoje dziecko jako wtrącająca się mamusia, teściowa itd. http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/34.jpg

Proszę Was też abyście nie przelewali swoich marzeń i niespełnionych ambicji na Wasze dzieci. Dajcie im swobodę normalnego rozwoju. Nie czyńcie z nich na siłę „małych profesorów”, „radosnych brzdąców”, nie zapisujcie do „Akademii malucha” i ironicznego „zawsze z tobą mamo”… zamiast wszystkich tych nadgorliwości mocno skupcie się na waszych małżeństwach, poważnie już nadszczerbionych i jałowych. Starajcie się często wychodzić  razem na randkę, zróbcie razem coś fajnego, często razem szalejcie, a dziecko z pewnością na tym bardzo skorzysta, bo w końcu będzie mieć odrobinę spokoju od trzęsącej się nad nim mamuśki. A jak potrzebujecie cykać 100 zdjęć dla swoich dzieci to pamiętajcie, że z Waszymi Połówkami musicie mieć ich co najmniej 1000. Zastanawiacie się czy jest to możliwe?  Jest jak najbardziej – jesteśmy z Ukochanym tego najlepszym przykładem.

Zastanówcie się czy Wasz Ukochany czy Ukochana nie czują się mniej ważni a nawet już nie kochani, kiedy na tzw. Waszym profilu nie dzieje się nic prócz dziecka, pracy i koleżeństwa a dla niego już nawet nie ma miejsca na kilka pikseli z jego cudownym uśmiechem i oczami, które kilka lat wcześniej przyprawiały Was o dreszcze?
http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/6a.jpg

O ile piękniej wygląda profil małżeństwa z długim stażem, kiedy zakochana żona ma swojego męża w tle profilu i odwrotnie. Myślę, że trudno o lepsze świadectwo dla młodych ludzi, którzy ukradkiem „podglądają” rodziców znajomych. Nie ma nic piękniejszego kiedy małżonkowie, zakochani wszędzie pokazują swoją miłość, zostawiając sobie nawet wirtualne całusy lub kwiaty… bo od kiedy jest to powód do wstydu? Nie powiecie chyba, że mniej obciachowe jest podpisanie zdjęcia swojego dziecka w stylu „mam nowy jowejek”? Co chcecie wreszcie powiedzieć Waszym pociechom gdy będą wkraczali w dorosłe życie – że najlepsze już za nimi, ponieważ odtąd schodzą już na drugi plan, czy też że najlepsze właśnie przed nimi, ponieważ gdy znajdą sobie drugą Połówkę, będą dla nich zawsze na pierwszym miejscu.

Kochani nie dajmy się zwariować. Zastanówmy się co będzie dalej? Czy kolejnym naszym krokiem będzie organizowanie „czerwonego przyjęcia” w związku z pierwszą miesiączką naszej córki? Wybaczcie mi moją bezpośredniość ale takie imprezy cieszą się już wielką popularnością za oceanem. Działają tam już nawet firmy specjalizująca się w takich imprezach. Wybór należy wiec do Was.

Pozdrawiam, Kasia

Zostawiam Wam kilka historyjek obrazkowych do przeanalizowania:

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/2a.jpg

Częsty smutny obraz polskiej rodziny

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/2b.jpg

Mąż śpi osobno, podczas gdy żona śpi w sypialni z dziećmi- małżeństwo istnieje

już tylko “na papierze”

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/2c.jpg

Kiedy dzieci smacznie śpią w swoim pokoju (poniżej) małżeństwo może zając się tylko sobą, co dla związku ma kardynalne znaczenie

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/2d.jpg

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/5a.jpg

Jak to możliwe aby ludzi, którzy kiedyś się kochali, teraz łączą przede wszystkim dzieci, podczas gdy ten sam spacer może wyglądać tak pięknie (poniżej)

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/5b.jpg

DLACZEGO MĄŻ MA BYĆ DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZY?

My kobiety jako istoty wrażliwe i niejako stworzone aby kochać często mamy poważne problemy z właściwym ulokowaniem lokaty miłości w naszym małżeństwie i rodzinie. Psycholog Marta Mauer- Włodarczak w bardzo ciekawy i przystępny sposób wielokrotnie już wyjaśniała, że w momencie pojawienia się pierwszego dziecka, dla wiele z nas – kobiet, często urocze niemowlę wysuwa na pierwszy plan- kosztem męża. Tłumaczymy sobie wtedy, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same a mąż zawsze może nas np. opuścić, odejść do innej kobiety, zdradzić.

Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki.
Zachęcam do lektury tego tekstu. Uzyskamy w nim cenną informację na temat tego dlaczego małżonkowie zawsze, nawet w chwili pojawienia się nowego- “małego obywatela” w ich domu, powinni siebie nawzajem stawiać na pierwszym miejscu.

Autorka wykazuje, że taka postawa nie oznacza, że dziecko czuje się odrzucone. Wręcz przeciwnie – widząc kochających się rodziców, którzy wyznaczają jasne zasady i granice, chętnie podda się tym zasadom, bo one dadzą mu ogromne poczucie bezpieczeństwa. Takie dziecko, obserwując zakochanych w sobie nawzajem rodziców nabierze także odwagi w podejmowaniu życiowych wyzwań, będzie bardziej samodzielne i niezależne. W przyszłości będzie lepszym małżonkiem, a także lepszym rodzicem.

http://fabrykakobiecosci.com.pl/wp-content/uploads/2012/08/a1232.jpg

Ważny argument, który można wyczytać z tekstu jest fakt, że z kolei dziecko traktowane przez obojga rodziców jako najważniejsze, zostaje z automatu wcielone w trójkąt małżeński.

Mimo, że wielu rodziców nie zdaje sobie z tego sprawy, ale w ten sposób unieszczęśliwiają dziecko…

Cały artykuł pt. “dlaczego mąż ma być dla mnie najważniejszy?” ale również inne wartościowe teksty możecie przeczytać na blogu psycholog Marty Mauer- Włodarczak psychologiakobiety.pl

Miłej lektury, pozdrawiam, Kasia Skoczylas